"Być bliżej Ciebie chcę"
Fragment filmu Roya Warda Bakera, A Night to Remember (1958)
"Nearer to My God Thee"
An excerpt from Roy Ward Baker film, A Night to Remember (1958)
Jedną z najbardziej znanych historii związanych z katastrofą statku Titanic jest jej orkiestra i ostatni utwór grany aż (albo i poza) poziomem zero. 15 kwietnia 8-osobowa orkiestra Titanica, prowadzona przez Wallace Hartley'a, grała w holu pomieszczeń pierwszej klasy by uspokoić zaniepokojonych pasażerów. Następnie przemieścili się do przedniej części pokładu łodziowego. Zespół nie przestawał grać, również wtedy, gdy statek widocznie zaczął tonąć i wszyscy pozostali na statku pasażerowie przeczuwali, że zginą (na okręcie nie było wystarczającej ilości łodzi ratunkowych).
Do dzisiaj nie wiadomo, jaki był ostatni utwór grany przez orkiestrę na Titanicu. Wszystkie hipotezy opierają się bowiem na zeznaniach rozbitków, którzy w czasie, kiedy orkiestra grała ten utwór, byli już poza statkiem, a ponadto prawie wszyscy nie mieli wiedzy muzycznej. Najprawdopodobniejsze utwory to:
- protestancki hymn „Nearer, My God, to Thee”(Być bliżej Ciebie, Boże, chcę) — obecnie jest on uważany za najprawdopodobniejszy; za tym utworem przemawiają zeznania części rozbitków, oraz wypowiedzi muzyków, którzy znali kierującego orkiestrą Wallace'a Hartleya — według nich miał on twierdzić, że gdyby kiedyś znalazł się na tonącym statku, to chciałby zagrać ten utwór. Jeśli założy się, że grano ten utwór, to nadal pozostaje nierozstrzygnięta sprawa, którą z 2 nieco różniących się wersji hymnu wybrano — „Bethany” czy „Horbury” — zeznania rozbitków były sprzeczne, a poza tym rozróżnienie melodii wymaga posiadania pewnej wiedzy muzycznej i uważnego wsłuchania się;
- protestancki hymn „Jesień" (ang. Autumn) — przez długie lata uważany na najprawdopodobniejszy, ponieważ według prasy miał go słyszeć posiadający doskonały słuch i wiedzę muzyczną ocałały radiotelegrafista Harold Bride, jednakże przeciw tej możliwości przemawia to, że telegrafista miał słyszeć utwór walcząc o życie w wodzie (niekoniecznie mógł zwracać uwagę na melodię), a ponadto melodia ta jest bardzo trudna w wykonaniu i nawet doświadczeni zawodowi muzycy (tacy jak członkowie orkiestry na Titanicu) unikali wykonywania tego utworu bez uprzednich prób i zapewniania sobie warunków pozwalających na skupienie się;
- hymn „Aughton" lub walc „Songe d'Automne” — były to utwory, które orkiestra grywała dość często wcześniej pasażerom rejsu; ich zwolennicy twierdzą, że radiotelegrafista Bride słyszał któryś z nich, ale rozmawiający z nim później reporter niemający wiedzy muzycznej „przekręcił” nazwę utworu, a kolejni dziennikarze powtarzali ten błąd.
Słowa:
1. Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój!
Z Tobą przez życie lżej nieść krzyża znój.
Ty w sercu moim trwasz, z miłością Stwórcy ziem
tulisz w ojcowski płaszcz, chroniąc mnie w nim.
2. Być bliżej Ciebie chcę na każdy dzień,
za Tobą życiem swym iść jako cień.
Daj tylko, Boże dusz, obecność Twoją czuć,
myśl moją pośród burz na Ciebie zwróć.
3. Choć jak wędrowiec sam idę przez noc,
w Tobie niech siłę mam i w Tobie moc,
gdy czuwam i wśród snu, czy słońce jest, czy mrok
niechaj mnie strzeże Twój, o Panie, wzrok.
4. Być bliżej Ciebie chcę i w śmierci czas,
gdy mnie już będzie krył grobowy głaz.
być bliżej Ciebie chcę to me pragnienie czuj,
bom ja jest dziecię Twe, Tyś Ojciec mój.
5. Promieniem słońca Bóg, odblaskiem zórz.
Po nocy krętych dróg i strasznych snów.
Przyjm Panie wdzięczny śpiew, za Twoje Ciało, Krew,
Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój.
Słowa: Wersy 1-5 by William Johnson Fox, 1841; wers 6, Edward H. Bickersteth, Jr.
Music: Bethany, Lowell Mason, 1856
One of the most famous stories of Titanic is of the band. On 15 April Titanic's eight-member band, led by Wallace Hartley, had assembled in the first-class lounge in an effort to keep passengers calm and upbeat. Later they moved on to the forward half of the boat deck. The band continued playing, even when it became apparent the ship was going to sink, and all members perished.
There has been much speculation about what their last song was. A first-class Canadian passenger, Mrs. Vera Dick, alleged that the final song played was the hymn "Nearer, My God, to Thee". Hartley reportedly once said to a friend if he were on a sinking ship, "Nearer, My God, to Thee" would be one of the songs he would play. But Walter Lord's book A Night to Remember popularised wireless operator Harold Bride's 1912 account (New York Times) that he heard the song "Autumn" before the ship sank. It is considered Bride either meant the hymn called "Autumn" or waltz "Songe d'Automne" but neither were in the White Star Line songbook for the band. Bride is the only witness who was close enough to the band, as he floated off the deck before the ship went down, to be considered reliable—Mrs. Dick had left by lifeboat an hour and 20 minutes earlier and could not possibly have heard the band's final moments. The notion that the band played "Nearer, My God, to Thee" as a swan song is possibly a myth originating from the wrecking of the SS Valencia, which had received wide press coverage in Canada in 1906 and so may have influenced Mrs. Dick's recollection. Also, there are two, very different, musical settings for "Nearer, My God, to Thee": one is popular in Britain, and the other is popular in the U.S., and the British melody might sound like the other hymn ("Autumn"). The film A Night to Remember (1958) uses the British setting; while the 1953 film Titanic, with Clifton Webb, uses the American setting; but Cameron's Titanic (1997) has passengers singing the hymn "Autumn" as only Harold Bride indicated.
Text:
1. Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
E'en though it be a cross that raiseth me;
Still all my song would be nearer, my God, to Thee,
Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
2. Though like the wanderer, the sun gone down,
Darkness be over me, my rest a stone;
Yet in my dreams I'd be nearer, my God, to Thee,
Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
3. There let the way appear steps unto heav'n;
All that Thou sendest me in mercy giv'n;
Angels to beckon me nearer, my God, to Thee,
Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
4. Then with my waking thoughts bright with Thy praise,
Out of my stony griefs Bethel I'll raise;
So by my woes to be nearer, my God, to Thee,
Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
5. Or if on joyful wing, cleaving the sky,
Sun, moon, and stars forgot, upwards I fly,
Still all my song shall be, nearer, my God, to Thee,
Nearer, my God, to Thee, nearer to Thee!
Words: Verses 1-5 by William Johnson Fox, 1841; verse 6, Edward H. Bickersteth, Jr.
Music: Bethany, Lowell Mason, 1856
Nec perit in toto quicquam, mihi credite, mundo, sed variam faciemque novat
Publius Ovidius Naso
Nec perit in toto quicquam, mihi credite, mundo, sed variam faciemque novat
Publius Ovidius Naso
CLAMORE
AMORE
ORE
RE
Echo jest jednym z prafenomenów, który kształtuje ludzką świadomość od czasu rozumnego wykorzystania narządu słuchu. Tłumaczone na różne sposoby, symbolicznie - poprzez mit stworzony na bazie politeistycznego panteonu bóstw, fizycznie - przez różnorakie próby naśladowcze oraz proste spostrzeżenie, które tak celnie wyraził w "Przemianach" Owidiusz: "w przyrodzie nic nie ginie, a jedynie przyjmuje nową postać". Tak echo jest powtórzeniem, powracającym głosem, który nie znika, wracając w zmienionej formie. Jest naśladowcą, który posiada moc powstrzymania upływającego czasu.
CONSTABIS
STABIS
ABIS
BIS
IS
An echo one of the ur-phenomenons, which shapes human consciousness since aware use of hearing apparatus. Explained in different ways, symbolically - by the myth inside the polytheistic panthenon of gods, physically - by various mimicry efforts found precize remark in passage from Ovid's "Metamorphoses": "Nothing in the universe dies. All things change and are made new". Thus echo is a repetition, returning voice, which doesn't diminish and coming back with new form. It is an imitator, which have power to stop elapsing time.
Instrument strunowy znany od starożytności po wiek XIX, w formie przygotowanego ku temu pomieszczenia lub prostokątnego pudła z rozpiętymi strunami wzbudzanymi przez powietrze. Strojony akordami. Nazwę swą bierze od imienia greckiego boga, władcy wiatru - Eola.
An aeolian harp (æolian harp or wind harp) is a musical instrument in the form of room (camera) or box that is "played" by the wind. It is named for Aeolus, the ancient Greek god of the wind.
Zdjęcia zaczerpnięte z:
Wiki
The NY Times
Photos are taken from:
Wiki
The NY Times
Twórca pierwszego urządzenie do zapisu dźwięku.
Inventor of first device for sound recording.
Édouard-Léon Scott de Martinville (ur. 25 kwietnia 1817 – zm. 26 kwietnia 1879) - francuski zecer i księgarz, twórca pierwszego znanego urządzenia do zapisu dźwięku, nazwanego przez niego fonautografem i opatentowanego we Francji 25 marca 1857 roku.
Scott był zafascynowany ideą graficznego utrwalenia dźwięku. W 1857 roku opracował wzorowane na błonie bębenkowej i kosteczkach słuchowych urządzenie, podobne częściowo do późniejszego fonografu Thomasa Edisona. Urządzenie składało się z tuby i membrany, która, pobudzona falami dźwiękowymi, drgała, co poruszało rylec dotykający do papierowego cylindra. Scott nie opracował natomiast metody odtwarzania swoich nagrań, ograniczając się do ich zapisu, który miał służyć do badań nad właściwościami fal dźwiękowych.
W 2007 roku grupa Amerykanów prowadzących stronę internetową i projekt badawczy FirstSounds odnalazła w paryskich archiwach nagrania dźwięku wykonane przez Scotta, odtworzono je w Lawrence Berkeley National Laboratory za pomocą oprogramowania komputerowego odtwarzającego wirtualną igłę. Najstarszym odtworzonym fragmentem jest nagranie z 9 kwietnia 1860, na którym wynalazca śpiewa francuską piosenkę ludową Au clair de la lune, mon ami Pierrot.
Poniżej fragmenty piosenki “Au Clair de la Lune”, oryginalnie nagranej jako fonoautogram na papierze.Zapis ten uważany jest obecnie za najstarszy dający się odtworzyć zapis głosu żyjącej osoby. Można usłyszeć tu początek drugiej strofy piosenki "Au clair de la lune, Pierrot répondit" (W świetle księzycowym Pierrot odpowiedział). Trzeba zauważyć, że nagranie zawiera także początek piosenki "Au clair de la lune, mon ami Pierrot..."
Muzyka natrętna i chwytliwe melodie / echo jako "robak" cz.1
Bywa że normalna wyobraźnia muzyczna przekracza pewną miarę i staje się, by tak rzec, patologiczna, gdyż jakiś fragment powtarza się bez końca całymi dniami, niekiedy wręcz doprowadzając nas do szału. Te repetycje - czasami krótkie, bardzo wyraźne trzy-, czteronutowe frazy czy tematy potrafia trwać w umyśle całymi godzinami lub dniami, zanim wreszcie zblakną. Te niekończące się powtórzenia i fakt, że może to być muzyka mało istotna czy wręcz trywialna, wcale nie w guście osoby, którą to dotknęło, a nawet wręcz jej nienawistna, sugeruje, że fraza czy melodia zagnieździła się gdzieś w mózgu, zmuszając do ciągłego i autonomicznego powtarzania określonej czynności (w przypadku tiku czy napadu padaczki).
Niektórych zaczyna prześladować muzyka z filmu, programu telewizyjnego czy reklamy. Nie dzieje się tak przypadkowo, gdyż producenci chcą właśnie, aby ich utwory "chwytały" słuchacza, by były chwytliwe i natrętne, by niczym skorki* znalazły sobie drogę do ucha umysłu, dlatego też nazywa się je earworms, aczkolwiek równie dobrze możnaby je nazwać brainworms. (W roku 1987 jedna z gazet półżartobliwie określiła je mianem "poznawczo-zakaźnych czynników muzycznych").
(...)
Wg Jeremego Scratcherda, (nauczyciela muzyki, specjalizującego się w obszarze Northumberland i Szkocji) "w najdawniejszych zapisach muzyki ludowej można znaleźć wiele utworów, które nazywano <>, To melodie, które zagnieżdżały się w głowie muzyka, aby go dręczyć i zżerać, niczym robak jabłko. Jedną z takich melodii podaje <
> (1888). Jeszcze wcześniejszy zbiór muzyki z Northumberland wydał w roku 1773 William Dixon; na tej podstawie, podobnie jak na podstawie kolekcji szkockich można przypuścić, że termin <> pojawił się na początku XVII wieku. Jakże różne okresy a metafora pozostała ta sama!"
(...)
Rzecz jasna, z samą muzyką jako taką związane są pewne tendencje do powtarzania. Wiersze ballady, piosenki pełne są powtórzeń. Każdy utwór muzyki klasycznej ma charakterystyczne dla siebie powtórzenia lub wariacje na jeden temat, a nasi najwięksi kompozytorzy są prawdziwymi mistrzami powtórzeń. Wszystkie rymowanki i piosenki, jakich uczymy dzieci, mają swoje zaśpiewki i refreny. Powtórzenia są atrakcyjne także dla dorosłych; niezmiennie potrzebujemy pobudzenia i nagrody i to właśnie otrzymujemy w muzyce. (...)
Czy to możliwe, że earworms są w jakimś stopniu zjawiskiem współczesnym, a przynajmniej zjawiskiem nie tylko dopiero niedawno wyraźnie rozpoznanym, ale też znacznie częstrzym obecnie niż kiedyś? Choć istniały bez wątpienia od chwili, gdy nasi pierwsi przodkowie zaczęli wygrywać melodie na kościanych fujarkach czy wybijać rytm na zwalonych drzewach, jest rzeczą znamienną, że termin wszedł do użycia ledwie kilka dekad temu. Kiedy Mark Twain pisał swoje opowiadanie w roku 1876, dookoła wiele było muzyki, ale nie była jednak wszechobecna. Trzeba było poszukać innych ludzi, aby usłyszeć śpiew (i ewentualnie przyłączyć się do niego): w kościele, na uroczystościach rodzinnych, zabawach. Jeśli ktoś nie miał w domu pianina, gitary czy akordeonu, aby posłuchac muzyki instrumentalnej, musiał iść do kościoła, albo na koncert. Wraz z płytami radiem i filmami zmieniło się to radykalnie. Znienacka muzyka była na każde zawołanie, a wciągu ostatnich kilku dekad wszystko tak się zintensyfikowało, że chcemy czy nie, jesteśmy nieustannie atakowani przez muzykę.
Połowa z nas podłącza się do iPodów i pogrąża w całodziennych koncertach własnego wyboru, nic na pozór nie wiedząc o reszcie świata. Także tych, którzy się niepodłączyli, nieustannie atakuje muzyka, nieodparta i przerażająco głośna, w restauracjach, barach, sklepach i centrach handlowych. Ten muzyczny napór nie może pozostac bez śladu na naszym skądinąd tak wrażliwym układzie słuchowym , a jego przeciążenie może mieć poważne konsekwencje. Jedną z nich sa coraz częstsze głębokie zaburzenia słuchu nawet u młodych ludzi, a zwłaszcza muzyków. Inną może być wszechobecność zdumiewająco chwytliwych melodii, brainworms, które pojawiają się nieproszone i odchodzą, kiedy zechcą; chwytliwych melodii, neurologicznie nie do odparcia, chociaż nie są niczym więcej niż reklamą pasty do zębów.
*Skorek to po angielsku earwig; earworm i brainworm to terminy stosowane w zoologii na określenie pasożytów zagnieżdżających się w uszach lub mózgu zwierząt.
Fragmenty z książki Oliviera Sacksa, Muzykofilia. Opowieści o muzyce i mózgu, tłum. Jerzy Łoziński, Warszawa 2009, s. 61-62, 63, 69-71.
BRAINWORMS (trzy losowo wybrane przykłady):